Jakie symptomy gorączki mogą wystąpić u dziecka – klasyczne i rzadziej spotykane objawy

Gorączka – ten mały termometr, który potrafi wykończyć rodzica szybciej niż samo dziecko. Pamiętam pierwszą noc, kiedy dotknęłam czoła mojej córeczki i poczułam, że skóra wręcz parzy. Serce stanęło, rozum wyłączył się, a w głowie zaczął grać jeden, przeraźliwy dzwonek alarmowy: „Co teraz?”. Jeśli czujesz to samo, usiądź chwilę – opowiem Ci, czego się nauczyłam, bo gorączka lubi płatać figle i nie zawsze wygląda tak, jak uczono nas w podręcznikach.

Klasyczne symptomy, czyli te, które zna nawet babcia na emeryturze

  1. Czoło wulkan – gorące, suche, czerwone. Nic dodać, nic ująć.
  2. Oczy szkliste – dziecko patrzy, jakby przez mgłę.
  3. Dziecięca mantra „Mamo, zimno mi”, podczas gdy Ty wycierasz pot z jego pleców.
  4. Brak apetytu – nawet ulubiona bułka z dżemem leży nietknięta.
  5. Sen maraton – albo przeciwnie: wiercipięta, które nie chce spać, bo „coś je boli”.

Rzeczy, których nie pokazują w telewizyjnych reklamach

  • Zimne stopy, ciepłe kolana – nierówny rozkład temperatury potrafi zwieść.
  • Skurcze łydek – maluch budzi się płacząc, że „nóżki tańczą same”.
  • Rumień migrujący – plamka na brzuchu znika, pojawia się za uchem.
  • Zachcianki smakowe godne ciężarnej: kwaśne ogórki albo sama woda z cytryną, nic więcej.
  • Dziwna wysypka, która pojawia się tylko pod pachami – zniknie, nim zdążysz zrobić zdjęcie.
  • „Gorączkowe westchnienia” – głębokie, przerywane oddechy, jakby dziecko biegało maraton w łóżku.

To, co mnie przeraziło, a potem okazało się… normalne
Pewnej nocy moja córka zaczęła mówić do pluszowego słonia, jakby był naszym sąsiadem. Gorączka 39,4 °C, a ona opowiada mu o tym, że „trzeba kupić płatki, bo w misce skończyły się gwiazdki”. Halucynacje? Tak, ale krótkie i całkowicie niegroźne – lekarz poradził nawet, żeby się nie denerwować, dopóki dziecko rozpoznaje mamę i nie wydaje się przerażone.

Moje triki, które nie zawsze działają, ale warto je znać

  • Przewiewna pidżama z długim rękawem – rękaw, bo „zimno”, przewiewna, bo „gorąco”. Paradoks? Dokładnie.
  • Wata z wodą i odrobiną octu jabłkowego na skronie – zapach przypomina babcię, a skóra się chłodzi.
  • Krótkie kąpiele w letniej wodzie z kroplą lawendy – relaks dla mnie, chłód dla niej.
  • Nagranie własnego szumu „shhh” w telefonie – włączam, kładę obok łóżka, udaję, że to ja nucę.

Kiedy pakujesz torbę do szpitala (a potem rozpakowujesz w domu)
Zdarzyło się raz – temperatura 40,2 °C, dziecko sztywne jak kijek, nie chciało pić. L4 w środku nocy, torba z wafelkami, którą wiozłam „na wszelki wypadek”. Okazało się, że to po prostu dziecięcy potwór zwany „wysoka gorączka + odmowa płynów”. Po kroplówce wróciliśmy o świcie, a wafelki zjadłam w samochodzie na parkingu szpitalnym, płacząc z ulgi do kierownicy.

Kilka zdań na koniec, które sama chciałabym usłyszeć wtedy
Gorączka to sygnał, nie wyrok. Dziecko nie „robi Ci na złość”, tylko jego organizm walczy. Jeśli masz chwilę wątpliwości – dzwoń do lekarza. Jeśli nie masz siły – poproś o pomoc. A jeśli czujesz, że zaraz rozpłaczesz się razem z maluchem – pamiętaj, że łzy też obniżają temperaturę… choć tylko tę Twoją. Trzymaj się, jesteśmy w tym razem.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *